Podium

UżytkownikPoints
tess135
susie960
Adnaja55
Gotka50
Capricornus40
Irlay20
Serenicus20
Gotan20
Lorelay20
darth ithilnar20


Wędrówki

Uwaga: opowiadanie przeniesione z serwisu Piszmy.pl Tam również zostało zainicjowane przeze mnie, więc mam nadzieję, że kwestia praw autorskich jest oczywista.

(Tam nie wypaliło, ale może tutaj się uda)

Opis świata (dokładnie z poprzedniego portalu):

Opowieść o wolności.

Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonym Czasie. Wiemy, że Czas płynie tu bardzo wolno i jest obojętny na wszelkie prośby ludzi. Właściwie, każdy z Was może sobie wybrać Czas, w którym będzie żyła jego Postać. Warunkiem jest jednak, by dokładnie 24 czerwca spotkały się przy wodospadzie Leiloe.

Cała zabawa polega na tym, że każdy z nas tworzy jedną Postać i opowiada jej Historię. Historia Postaci zaczyna się wtedy, kiedy chcecie, a jedynym warunkiem jest to, że prowadzicie ją przez całą Krainę X do wodospadu zwanego Leiloe.

Dlaczego? Dlatego, że Kraina X od lat żyje sobie w spokoju, jednak pewnego Dnia wszystko ma się zmienić - ma się dopełnić pewien niezmierzony Czar. Nasze Postacie wyruszają do wodospadu Leiloe by zapobiec katastrofie. Mogą spotykać się po drodze, wędrować razem itd.

To od nich zależy, czy Kraina X zostanie uratowana, czy też w końcu upadnie. Postacie można opisywać w dopisach lub komentarzach. Można wprowadzać dialogi, jednak bez zbytniego naruszania praw osobistych innej Postaci.

Wszystkie Postacie muszą spotkać się przy wodospadzie Leiloe 24 czerwca, kiedy ma dopełnić się Czar. Od Was zależy, czy przejdą Krainę X w spokoju, czy też wciąż będą zmagały się z przeciwnościami losu. Oczywiście, można dodawać postacie epizodyczne, prosiłabym jednak, by ostatecznie odgrywać tylko jedną postać :)

Opis Krainy X, wodospadu Leiloe itd. zostawiam Wam. Ja napomknę coś od siebie w pierwszym dopisie, a potem razem prowadzimy Postacie do wodospadu. Pamiętajcie, że Postacie nie znają się i mogą wędrować nawet w różnych czasach.

Dostępne są wszelkie możliwości fantasy - magia, sztuczki, kosmiczny wygląd etc. Prosiłabym również, żeby postacie były różnorodne - od zwykłych ludzi do wampirów, elfów, nimf itd.

Jeśli chodzi o Krainę X, to mieszkają w niej głównie ludzie, choć zdarzają się różne magiczne stworzenia. Nie mają pojęcia o dopełniającym się Czarze - tylko nasze Postacie o tym wiedzą, dlatego - nie komunikując nikogo, lub za poleceniem zwierzchnika - pędzą na 24 czerwca do wodospadu.

Można pisać w pierwszej lub trzeciej osobie - zależnie od upodobań. Prosiłabym jednak, by pisanie było przejrzyste i w miarę jednorodne.

Mam nadzieję, że akcja będzie rozgrywać się bardzo żywo. Resztę pozostawiam Wam. Ogólny zarys Krainy X przedstawię w pierwszym dopisie i to jego należy przeczytać.

A teraz... Zapraszam do pisania :)

Kraina X rozciągała się na równinach, acz sięgała swymi granicami również do morza i gór strzelistych, bo wysokich. Była krainą zieloną i pełną słońca - słońca, które otumaniało swym pięknem mieszkańców zacnego kraju. Jednak, czy krajem można nazwać to miejsce...? Kraina X była jedyna w swym rodzaju, tak przecież inna od wielu państewek, porozrzucanych po świecie. Miała swe uroki, wady, zalety, przywary. Żyła własnym życiem, a Dobry i Mądry Władca kierował ją skwapliwie na dobre tory. Jak na krainę, olśniewała prostotą, pięknem i...tajemnicą.

Tajemnica była wielka. Skrywała w sobie Czar, o którym niewielu wiedziało. Tajemnica skrywała coś, co na zawsze miało odmienić Krainę X - lecz jak bardzo, tego nie wiedział nikt. Mimo to, ludzie parli do przodu, chcąc poznać Prawdę; a nie byli to tylko ludzie, jak sobie teraz przypominają w Księgach, acz również istoty różne... Czy zwinne i powabne, zwane elfami, o uszach przydługich i mądrych oczętach, czy też blade i niebezpieczne, skrywające w sobie oszałamiającą tajemnicę, zwane wampirami. Zdarzały się jakieś inne istoty, może nimfy, delikatniejsze jeszcze od elfów, czy też ludzie; acz oni ciągneli i parli najsilniej, jakoby ich tam magnes jaki ciągnął.

Dni mijały szybko. Każda godzina, każda minuta zbliżała niczego nie świadomych ludzi do wypełnienia się Czaru. Lecz czym był Czar...? Byli tacy, co powiadali, że ma się on wypełnić w miesiącach letnich, gdy słońce będzie palić w plecy. I oni mówili, że wszystko rozegra się nad wodą - nad wodospadem, poświęconym zacnemu władcy, dobremu królowi. A zacny czuwałby nad wszystkimi, którzy odważaliby się przyjść owego dnia pod wspomniany wodospad Leiloe.

Siedziałam w karczmie i powoli sączyłam piwo. Podświadomie robiłam wszystko, co tylko mogłam, by oderwać się myślami od celu mojej wyprawy. Z początku nawet się to udawało, jednak im więcej czasu mijało, tym bardziej się bałam. Tak naprawdę nie rozumiałam powodu, nie znałam celu, lecz zdawałam sobie sprawę z tego, jak wiele ode mnie zależy.

- Jeszcze jedno piwo! – Zawołałam do karczmarza, po czym skryłam twarz w dłoniach.
- Najpierw zapłać za trzy poprzednie! – Odburknął jadowicie.

No i zaczęło się, zaraz będę musiała wykazać się moim aktorskim talentem i zmyć niepostrzeżenie. Gdybym tylko miała jako takie pojęcie o magii… Niestety w obozie przespałam tą, jak i kilka innych lekcji. Pozostaje jedynie spryt. Karczmarz nie wygląda na zbyt ogarniętego.

- Drogi przyjacielu – rozpoczęłam najmilszym z moich tonów. – Owszem, zapłacę ci, ale czy nie byłbyś bardziej zainteresowany pewną wymianą?
- Jaką wymianą?

Spoglądał na mnie podejrzliwie. Sięgnęłam do torby i wyjęłam z niej małe pudełeczko. Ilusis – bo tak to cacko się zwało – pozwolił już nie raz wyrwać się mi z opałów.

- Jak dorzucisz trochę złota, oddam ci to. Dzięki tej magicznej kostce będziesz w stanie pięć razy powielić dowolne przedmioty, które się w niej zmieszczą. Ja już swój limit wykorzystałam, tak więc mi to nie jest już potrzebne.
- Myślisz, że się nabiorę na takie bajki?
- Nie wierzysz? To wrzuć tutaj garść monet, a efekt cię zaskoczy.

Nieco podejrzliwie sięgnął pod ladę, po czym wyjął sakiewkę pełną monet. Przesypał zawartość do pudełka i już po chwili wysypał z niego dwa razy tyle złota. Oczy rozszerzyły mu się z zachwytu.

- jak widzisz, pudełeczko działa. Mogę ci je zostawić w zamian za długi, jakąś wyprawkę na dalszą drogę i powiedzmy… Całą garść złota, którą wysypałeś właśnie z pudełka… Pomyśl i tak zostaną ci cztery razy, które możesz wykorzystać do pomnażania pieniędzy.

Karczmarz chwilę myślał. W końcu zgodził się. Parę minut zajęło mu przyszykowanie jakiegoś pakunku na drogę. Stary chleb, trochę sera i dzbanek wina. Nie wykazał się zbytnio, ale cóż, jutro rano przekona się, jak naprawdę działa Ilusis. Ja w tym czasie będę już daleko.

Nad brzegiem morza, na niewysokim pieńku siedział zmęczony wojownik. Długie, ciemne włosy powiewały mu na silnym wietrze, a zmęczone oczy wpatrywały się gdzieś w horyzont. Udało mu się wyjść cało z ostatniej bitwy, jednak tym razem zdawał sobie sprawę, że tak łatwo nie będzie i cel swojej podróży prawdopodobnie przypłaci życiem. Gdyby tylko miał jakikolwiek wybór. Niestety został wybrany i musi się z tym pogodzić. Przemierza właśnie świat w poszukiwaniu wodospadu Leiloe. Cóż go tam czeka? Tego nie wie, przypuszcza jednak, że nic dobrego.

Garett nigdy nie lubił niepotrzebnie pakować się w kłopoty, przez całe życie starał się wybierać rozwiązania, które oszczędzały kłopotów. Walczył jedynie w ostateczności i gdy tylko mógł, oszczędzał swoich przeciwników. Tym razem miecz mógł nie wystarczyć. Wiedziony swoją podświadomością nastawiał się raczej na coś, co tym razem go przerośnie. W takim tempie jednak szybko się nie przekona, czemu musi stawić czoła. Jak na razie błądził po świecie i nie potrafił znaleźć punktu zaczepienia, z którego mógłby wyruszyć na spotkanie z przygodą.

Rozejrzałam się dookoła, mrużąc oczy. Zmierzchało. Przed sobą widziałam jedynie zalesione pagórki i niewielkie polany. Drzewa rosły blisko siebie, a korony drzew przepuszczały niewiele światła; już wcześniej zdążyłam się przekonać, że w lesie jest ciemno i nieprzyjaźnie. Wędrując między starymi i mocnymi drzewami miałam wrażenie, że przyglądają mi się z niechęcią i specjalnie się ścieśniają, byle tylko utrudnić mi drogę.

Wciąż byłam jedynie Poszukiwaczką - Poszukiwaczką Utraconych Marzeń, który wymknęły mi się z rąk lata temu. Mimo, że od owego czasu przez ten kraj przetoczyło się wiele wrogich wojsk, wielu królów upadło, a jeszcze więcej zostało wyniesionych - nie zawsze trafnie - na piedestał, ja wciąż doskonalne pamiętałam dni, które zadecydowały o moim losie, które sprawiły, że dziś byłam tym, kim byłam...

Okolica była tajemnicza i nie chciała wskazać mi odpowiedniej drogi, więc postanowiłam zejść ze wzgórza i poszukać dogodnego miejsca na nocleg. Krętą dróżką dotarłam między potężne drzewa i ledwo zanurzyłam się między pierwsze pnie, las zdążył mnie szczelnie otoczyć i zablokować mi drogę ewentualnego powrotu.

Byłam zbyt zmęczona, by kontemplować ślady na ścieżce i zastanawiać się, czy ktoś podąża moim tropem. Wspięłam się na najbliższe drzewo i ułożyłam między konarami, opierając głowę na swym miękkim tobołku. Elfie uszy wychynęły zza prostych, ciemnych włosów i tylko one nie miały prawa zasnąć tej nocy.