Podium

UżytkownikPoints
tess135
susie960
Adnaja55
Gotka50
Capricornus40
Irlay20
Serenicus20
Gotan20
Lorelay20
darth ithilnar20


Andrzej Pilipiuk -

Wydawnictwo "Fabryka Słów" przedstawiło kolejną pozycję książkową, której autorem jest Andrzej Pilipiuk."Szewc z Lichtenrade" zwraca uwagę już choćby pięknym wydaniem do czego "FS" zdążyła przyzwyczaić Czytelników. Nie tak dawno Andrzeja Pilipiuka "Rzeźnik drzew" przyniósł wydawcy laur za najpiękniejszą książkę wydaną na papierze Ecco Book. "Szewc z Lichtenrade" jest również godzien uwagi z racji, iż dostarcza poczuciu estetyki wrażeń ponadprzeciętnych. Zatrzymując wzrok na księgarskiej czy bibliotecznej półce zauważamy wpierw plamę barwną o piaskowej dominancie zanurzającej w sobie harmonię nasycenia od oranżu po sepię za czym chwilowe zapatrzenie konstatuje, iż nawiązano kontakt wzrokowy z bryłą zwaną książką. Liternictwo, logotyp wydawnictwa, sznurkowa zakładka zwana przez niektórych kapitałką, a całość jest w miękkiej i trwałej zarazem oprawie. Książka spełnia swoje zadanie wywołując wrażenie pamięci dni minionych za sprawą nienachalnej stylizacji retro. 

Światy Pilipiuka przedstawiły się tym razem jako po części przystające do oczekiwań Czytelników oczekujących pewnej kontynuacji. Miłośnicy poprzednich zbiorów opowiadań odnajdą znajome postacie doktora Skórzewskiego czy antykwariusza Storma. Dziesięć opowiadań stanowi w ogólności historie nie będące wspólnym ciągiem. Podobieństwa tematyczne lub w warstwie narracyjnej wynikają z całokształtu osobowości autora, który przedkłada Czytelnikowi materię z jaką zżył się przez lata. Dostajemy więc archeologię z dalej rozumianą historią i niejedną garść filozoficznej zadumy. Napotykamy znajomą mądrość ludową, podania, wierzenia. Wszystko to co swojskie wykładane niczym chlebem i solą, a zaprawione okowitą i mądrym dowcipem. Zaprawdę takie są światy Andrzeja Pilipiuka. Twórczość, która w pierwszym czytaniu pozwala myśleć jako o literaturze nieprzeciętnej. Takież samo wrażenie wywoływał Andrzej Sapkowski, że wspomnę nie stawiając przedwcześnie znaków równości.

Warto zwrócić uwagę na opowiadanie zatytułowane "Wunderwaffe". Problem równoległych światów ostał się ramowym założeniem w alternatywnej wizji zmagań Trzeciej Rzeszy z resztą świata. Nie mamy do czynienia z zasadniczym pokładem o naleciałościach science - fiction, a więc mniej lub bardziej prawdziwe opisy technologii oraz innych wynalazków nie mają tutaj większego znaczenia. Sam pomysł opowiadania zamyślony jest mistrzowsko i z humorem. Dość wspomnieć, że doktor Mengele jest zaledwie marnym dealerem specyfików wiadomego przeznaczenia, Goering aby przeżyć zajmuje się zbieraniem surowców wtórnych, a Hitler ledwie wiążąc koniec z końcem zdaje się dostrzegać wyższość rasy ale słowiańskiej. Taki stan rzeczy zastaje Heinz będący wysłannikiem z innego wymiaru i jest to niejako kolejną okazją do śmiechu.

Nie będę opisywał każdego z opowiadań z osobna. Wystarczy, że napomknę, iż "Szewc z Lichtenrade" ma też swoje słabsze strony. Przede wszystkim, "Wunderwaffe", "Ślady stóp w wykopie" czy "Parowóz" dają pojęcie o możliwościach drzemiących w geniuszu pisarza ale skłaniają do jęków zawodu z uwagi na pewien niedostatek jakim odznaczają się owe literackie utwory. Niedosyt zasadza się w przykładowym nazbyt pobieżnym potraktowaniu tematu i problematyki. Co prawda krótka forma nie zawsze sprzyja zamierzonej kompozycji ale brak w tych opowiadaniach wyraźnego clou, zakończenia, namiastki morału jaki czuje się przez skórę. O wiele lepiej pod tym względem prezentuje się tytułowy "Szewc z Lichtenrade" gdzie epilog nie zmusza do zastanowienia czy aby autorowi nie starczyło konceptu na finisz, gdyż pewne urwanie wątku głównego nie odnajduje u Czytelnika zasadności w momencie kiedy spotyka zaledwie wskazówkę zdążającą do zbioru wyjaśnień nieosiągalnych pozostających w jakimś zawieszeniu. Poza tym proza Pilipiuka jest miłym i czytelnym poletkiem, któremu zarzucać brak wielowarstwowości na miarę Prousta to nieporozumienie jakieś i zwyczajne grubiaństwo. Warstwa językowo-brzmieniowa na miarę żyznej gleby pozwoliła Pilipiukowi dokonać udatnego przedstawienia historii, które odznaczają się nerwem i pewnym uporządkowaniem. Twórcza wyobraźnia i znajomość pewnych realiów rozrastają się bujnie nie sprawiając wrażenia dzikości kołaczącej się tygodniami w czytelniczej głowie znakami zapytania. Opowiadania w znakomitej większości mieszczą się w kategoriach przypominających o klasykach romantyki grozy z silnym oparciem w subtelnej strukturze historii alternatywnej z wyraźnym dążeniem do ucieczki od stereotypu. Samo opatrywanie autora tytułami pisarza fantasy winno być rozpatrywane w kontekście założeń racji dla jakości metafizycznych jakie zdają się warunkować pierwiastek fantastyczny występujący w kolejnych opowiadaniach. Nie można pominąć przy tym wspomnianej romantyczności i klimatów bliskich pozytywistom co skłania w tym przypadku do poszukiwań na "terenach" takich, a nie innych. Znajdując miejsce dla reminiscencji peerelowskich popada Pilipiuk w manierę, która bywa, że plasuje go wśród słabszych literacko "antyków" z serii "Ewa wzywa 07" i tym podobnych. O wiele lepiej od kilku opisowych niedociągnięć prezentuje się dialog, któremu stara się autor nadać pozór "brudnego" kolokwializmu co w efekcie udaje się i przydaje niektórym kwestiom autentyczności bez wzmacniania wypowiedzi wulgaryzmem.