I: Długa droga do debiutu

Nie każdy rodzi się z piórem w dłoni.

I: Długa droga do debiutu

Postprzez Cedrik » 11 wrz 2013, o 03:23

Jakiś czas temu Gotan poprosił mnie, bym napisał tekst (lub parę tekstów) odnośnie pisania, które mogłyby w jakiś sposób pomóc. Zgodziłem się. Nie mogę jednak spełnić tej obietnicy - w temacie pisania wypowiedzieli się już dużo mądrzejsi i bardziej doświadczeni ode mnie. Mogę za to zająć się tematami, które do bycia pisarzem się zaliczają, ale nie są bezpośrednio związane z konstrukcją tekstu, fabułą czy kompozycją (co najwyżej się ocierając o te tematy). Innymi słowy - nie będę zajmował się tym JAK pisać, ale co można z tekstem zrobić.
Jeśli ktoś chciałby porad o pisaniu, wymienię teraz tych mądrzejszych i bardziej doświadczonych, o których wspomniałem wcześniej:
- Andrzej Pilipiuk. Napisał bardzo pouczające poradniki. Darmowe. Wystarczy poszukać.
- Stephen King. Jego "Pamiętnik Rzemieślnika" - raczej jako motywator, choć parę porad pasujących do naszej kultury pisania się znajdzie.
- Felix W. Kres - i jego zbiory felietonów o pisaniu. Ten człowiek świetnie rozumie literaturę. Serio - polecam z całego serca.
Oprócz tego, jeśli chcielibyście zająć się tekstami a mieszkacie w Krakowie lub okolicach: Od przyszłego miesiąca startuje II tura warsztatów literackich, które prowadzę w Nowej Hucie wraz z polonistką, Agatą Skurczyńską. Więcej informacji: http://stonawski.efantastyka.pl/blog/in ... iterackie/

Tyle słowem wstępu ogólnego. Teraz wstęp właściwy.

Nic tak nie pokazuje różnych możliwości dojścia do debiutu, jak wysłuchanie historii ludzi, którym już się udało - dlatego polecam z całego serca "Pamiętnik Rzemieślnika". A jeśli chcielibyście wiedzieć, jak to było ze mną - zostałem kiedyś poproszony o napisanie mojej historii dla portalu efantastyka.pl:
http://efantastyka.pl/art_ja-debiutant-michal-stonawski

Teraz już bardziej do tematu: Nie mam zamiaru zgrywać jedynego wiedzącego człowieka, który ma jedyną receptę i jedyny przepis. Nie mam zamiaru się też rozpisywać jakoś - postaram się skondensować informacje zarówno w tym, jak i w innych tekstach, jeśli będziecie je chcieli. Tak naprawdę nie wiem wiele, o pisaniu, zadebiutowałem w 2010 roku. Udało mi się i od tego czasu piszę tu i tam. Zajęło mi to ponad dziesięć lat życia i mnóstwo nerwów.
Jeśli już miałbym generalizować i wynajdywać jakieś uniwersalne recepty na debiut, to byłaby to chyba umiejętność parcia do celu, nazywana w niektórych kręgach oślim uporem. Bo co innego - praca, czytanie, czytanie i jeszcze więcej pisania. Tak naprawdę powinno się pisać raz dziennie - w teorii. W praktyce w życiu bywa tak, że nie zawsze można, mimo wydzierania czasu na pisanie kosztem innych przyjemności, czy choćby spania (ja długi czas pisywałem... i dalej czasem to robię... w nocy, czasami nie spałem w ogóle, czasami po dwie, trzy godziny, co zresztą odbiło się na moim zdrowiu) - dlatego jako pierwszą radę, jaką mogę Wam dać (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście) - należałoby ustawić przynajmniej dwa, trzy, cztery dni w tygodniu, kiedy nie ma przebacz - siadamy i piszemy... albo wiecie co? Zrobię to bardziej przejrzyście - w formie punktów:

1. Regularność pisania.
Jak mówiłem - chcesz odnieść sukces, musisz pracować. Czasem wystarczy Ci pięć lat, czasem już dwa, albo ponad dziesięć, jak mi (inna sprawa, że najpierw musiałem się nauczyć w ogóle pisać, bo jako 8-latek miałem pewne braki w poprawnej pisowni). Nie masz czasu pisać codziennie? Pisz cztery razy w tygodniu. Albo raz chociaż - ale wtedy długo, najdłużej, jak możesz. Potem stopniowo zwiększaj częstotliwość, aż codziennie będziesz coś pisał.

2. Ale skąd tyle pomysłów?
To pytanie, z którym spotkałem się wiele razy. Pomysłów z początku jest mało, a tutaj każą pisać tak ciągle i ciągnie - to w końcu braknie, tak? Otóż nie. Skoro piszesz, to jesteś kreatywny. A skoro jesteś kreatywny, a pisanie rozbudza wyobraźnię - pomysły Ci się nie skończą, a wręcz zacznie być ich niepokojąco dużo. I tu sam sobie ustawisz, czy chcesz je zapisywać, czy zapamiętywać. Ja osobiście zapisuję. Jestem w piątym zeszycie drobnym maczkiem. A w pisaniu? W pierwszym. Pomysły są jak powódź, a Ty swoim pisaniem rozwalasz tamę, która je trzyma.

3. Korekta.
Na pewno o tym słyszałeś - piszesz tekst, potem odkładasz go do szuflady na tydzień/dwa i robisz korektę. I czytasz, najlepiej na głos. Inaczej możesz nie wyłapać... nie, nie wyłapiesz. Czytając na głos także wszystkiego sam nie wyłapiesz - jako autor wiesz, jak tekst powinien wyglądać i Twoja świadomość będzie Cię oszukiwać. Mam propozycję - po pierwsze czytaj na głos, ale, że wiem, jak to głupio czytać na głos do ściany - spraw sobie publiczność. Kumpli, koleżanki, przyjaciół... i nie bój się. Z doświadczenia wiem, że nikt tak nie złoi dupy, jak prawdziwy przyjaciel. No... chyba, że moi przyjaciele są inni :)

4. Nie poddawaj się!
W 2010 roku na Gali Horyzontów Wyobraźni Andrzej Pilipiuk powiedział parę naprawdę mądrych słów, które utkwiły mi w głowie (Andrzej, dzięki!) - o tym, że pisze naprawdę wiele osób, parę tysięcy nawet. Z nich do debiutu wytrwa może setka, może trochę więcej. Jeszcze mniej później będzie wydawać teksty w miarę regularnie. A już całkiem nieliczni wydadzą książkę i potem następne.
To jest wojna, żołnierzu - to jest odsiew, pisarzu. Będzie cholernie ciężko, nie ma co się okłamywać. W dodatku perspektywy na przyszłość z pisaniem są bardzo, ale to bardzo niewyraźne. Albo jeszcze brutalniej - jest zwyczajnie źle, mimo, że pięknie. Wybierając fantastykę wybierasz w zasadzie niszę. Wybierając Sf albo Horror, wybierasz obecnie niszę w niszy, bo lwia część ludzkości fantastycznej uważa, że "fantastyka" oznacza "fantasy" i nic więcej ich nie obchodzi. A znowu pisząc fantasy będzie Ci bardzo, bardzo trudno gdzieś się wybić, bo większość "nowych" tekstów fantasy brzmi jak fanfic.
Nieciekawie, co? Ale powiem Ci, że nie zamieniłbym tego na nic innego.
Jeśli faktycznie chcesz odnieść sukces, musisz być nie tylko cholernie cierpliwym człowiekiem, ale także zagryźć zęby, zacisnąć pasa i nie poddawać się, tylko pisać i pisać. I poprawiać, musisz czuć, że jest coraz lepiej. Inni wymiękną - Ty nie.

5. I co teraz z tym tekstem?
Nie poddajesz się, piszesz, czytasz, robisz korektę. Super. Ale jak tu coś wydać?
A czym jest dla Ciebie debiut? Usatysfakcjonuje Cię publikacja na stronie internetowej? W e-booku? Czy na papierze?
Papier! Jasne, że papier. Reszta jest super, ale to co nas kręci to przecież zapach farby drukarskiej i ciężar w ręku - debiut trzeba poczuć, powąchać, ścisnąć w ręce, a nie kliknąć myszką.
Najprostszym wyjściem byłaby publikacja w jakimś piśmie. Nie znam się na pismach głównego nurtu, ale jeśli piszesz fantastykę, to jesteś w kropce - bo takie ogólne pismo zostało już tylko jedno - to Nowa Fantastyka. Prócz niego jest jeszcze pismo zajmujące się grozą "Coś na progu" i niedługo Zin grozy - "Horror Masakra". Sf? No niestety... coś się stało z Sf i chyba złote czasy minęły, tylko Nowa Fantastyka.
Jest jeszcze drugi wybór - to antologie. I choć do większości z nich pisarze dostają się dzięki plotkom między znajomymi, to zdarzają się konkursy literackie (parę razy do roku, wystarczy czekać i szukać, a w między czasie robić korektę) w których nagrodą jest zwykle publikacja. Na e-booki i strony www będące częścią tak publikacji, jak wyrabiania nazwiska przyjdzie jeszcze czas.
PS
Jeśli macie już jakiś tekst, możecie spróbować tutaj:
http://exfabula.thetosters.pl/?p=186
I ja tam będę, to może spotkamy się w spisie treści? :)


6. Po debiucie, a co dalej? Wkręć się!
Wydałeś jeden tekst. Świętuj, kup szampana, wypal fajkę, umów się z dziewczyną/chłopakiem. Masz prawo. Ale teraz trzeba działać dalej - tutaj wiele osób grzęźnie, bo co - powtarzać wszystko od nowa...?
Nie koniecznie.
Masz już bazę, teraz możesz (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś) zahaczyć się gdzieś. Znajdź grupę na facebooku dla pisarzy, dyskutuj z nimi, załap się na jakąś inicjatywę, a może sam coś wymyśl? Pisz to swoich ulubionych autorów - pochwal się, że debiutowałeś i poproś o ocenę tekstów - pomachaj i powiedz "tutaj jestem! Piszę! Wydaję!". Może znajdź posadę recenzenta, może pójdź do jakiejś redakcji i pracuj nad tekstami także innych, młodszych autorów. Pisz dalej, zahaczaj się w środowisku, dyskutuj z innymi autorami, umówcie się na piwo. Wejdź do bohemy. Czym więcej rąk do pracy, tym lepiej, budujmy razem przyszłość rynku literackiego - bo on zależy od nas.
A co potem?
To zależy od Ciebie. Pojawią się inicjatywy, pojawią się propozycje wydawania. I cały czas pracuj. Więcej. Więcej.

Dasz radę?
Oczywiście, że dasz.
(No chyba, że nie :))
Cedrik
 
Posty: 1
Dołączył(a): 10 wrz 2013, o 18:39

Powrót do Co i jak, czyli drobny poradnik dla początkujących

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron