Podium

UżytkownikPoints
tess135
susie960
Adnaja55
Gotka50
Capricornus40
Irlay20
Serenicus20
Gotan20
Lorelay20
darth ithilnar20


Harry przystanął na chwilę i odwrócił się do Malfoya. 

- To ciekawe... Maggie jest ostatnio chwalona na eliksirach, podobnie jak ty. Taak, teraz widzę, że nauczyciel i uczeń mogą mieć głeboką nic porozumienia. Malfoy zadarł nos i odwrócił się bez słowa. Bronił Snape'a przed Potterem, ale w głębi duszy był wściekły. Snape zabrał mu ją sprzed nosa. 

Nastepnego dnia na eliksirach wpatrywał się nienawistnie w oblicze swego opiekuna. Nie dość, że Snape prowadził lekcje obrony przed czarną magią, to jeszcze dostało mu się dzisiaj zastępstwo. Malfoy robił to tak zapamiętliwie, że nie zauważył nawet, kiedy ich oczy spotkały się. 

- Draco, czy twój eleksir jest już gotowy? - Snape podszedł bliżej i zajrzał do jego kociołka. - Draco! To nawet zupki instant nie przypomina! - Za jego plecami Ron robił dosyć nieprzyzwoite ruchy. Klasowy chichot sprowokował Snape'a do półobrotu szybszego niż sam Voldemort (Chuck Norris został bezsprzecznie pokonany przez Czarnego Pana). 

Ron miał na twarzy wyraz ekstazy, imitując ruchy frykcyjne. Snape złożyl ramiona na piersi w swój nietoperzowy sposób i uniósł jedną brew. 

- Weasley, nie chciałbym ci przeszkadzać. Czuję się nawet winien, bo jesteś zdany zapewne tylko na swoje fantazje. Jednak byłoby mi niezmiernie miło, gdybyś nie robił tego na mojej lekcji. Na Vol... Na Merlina, nie chciałbym mieć tego widoku przed oczami do końca mego życia. Gryffindor traci dwadzieścia punktów za spowodowanie mojej traumy. Snape przeszedł dalej. Zatrzymał się obok Margherity i zajrzał do kociołka. 

- Cudownie, pojętni uczniowie są zawsze mile widziani. 

- Uczniowie też?! - wyrwało się Harremu. 

- Potter, masz coś ambitnego do powiedzenia? 

- Przepraszam, panie profesorze - powiedział wystraszony, za nic nie chciał dostać teraz szlabanu. Snape był wredny, a Harry nie mógł ryzykować, że uziemi go krótko przed meczem. Musiał przecież trenować. Gdyby wygrali, Gryfoni i - na czym bardziej zależało Harremu - Gryfonki, byłyby w euforii. 

Przybrał więc wyraz skruchy i wrócił szybko do pracy nad swoim eliksirem. 

Snape wrócił na swoje miejsce. 

- Co tu tak pachnie... jakby szamponem? - Szepnęła Hermiona. - Ron? Wylałeś na siebie całą butelkę?