Podium

UżytkownikPoints
tess135
susie960
Adnaja55
Gotka50
Capricornus40
Irlay20
Serenicus20
Gotan20
Lorelay20
darth ithilnar20


Ból w bliźnie nasilał się. To nie Snape go wywoływał, teraz Harry czuł już wyraźnie, że to sprawka Voldemorta. Czarny Pan był wściekły. Wysokim, ostrym głosem wrzeszczał na swoje sługi. Lucjusz Malfoy i Glizdogon siedzieli skuleni w przeciwległych kątach sali, nie ośmielając się nawet spojrzeć na swego mistrza. 

- Jak to, nie ma Bellatrix? Co to w ogóle znaczy? Jak śmiała się oddalić bez mojego pozwolenia?!

- N-nie... nie wiemy, p-pa... panie... - wyjąkał Malfoy. - Ale my możemy ją zastą...

Czerwone oczy Voldemorta rozszerzyły się, po czym mężczyzna wybuchnął histerycznym śmiechem.

- Mylisz się... bardzo się mylisz. W pewnym sprawach Bellatrix jest... niezastąpiona. Ale jeśli jej nieobecność się przedłuży, będę zmuszony posłać po... twoją Cissy, Malfoy. 

Harry z powrotem był w Hogwarcie, oparty o zimną ścianę w lochach. Oddychał ciężko. 

Dopiero po chwili ochłonął na tyle, by spróbować się podnieść. Kiedy, zlany potem, stanął na nogach, uświadomił sobie, że patrzy w twarz jednemu ze swych największych wrogów. Stał przed nim blady i wyniosły Draco Malfoy, jak zwykle w towarzystwie swoich goryli, Crabbe'a i Goyle'a. 

- Potter, szukasz guza? - wycedził przez zęby blondyn. - A może szpiegujesz Snape'a? Zazdrościsz mu? Wiesz, Maggie to fajna dupa jest. - Uśmiechnął się znacząco. Mina Malfoya wskazywała na to, że osobiście testował wszystkie ciekawsze dupy w Hogwarcie. 

- Odwal się, Malfoy - mruknął tylko Harry i zawrócił, kierując się do pokoju wspólnego.