Podium

UżytkownikPoints
tess135
susie960
Adnaja55
Gotka50
Capricornus40
Irlay20
Serenicus20
Gotan20
Lorelay20
darth ithilnar20


Pierwszy raz zawsze nas czegoś uczy.
Auć… tak, zapamiętać – nie wolno wkładać ręki do wrzątku.
Auuć… tak, zapamiętaj – to czerwone czym mama maluje usta nie służy do malowania po ścianach.
Auuuć… ojej, najechanie na brata jest złe w skutkach(dla krocza brata i twojego tyłka, ale mówiłaś mu przecież, że nie żartujesz!)

Pierwszy facet nie nauczył mnie właściwie niczego. Któraś grupa przedszkola. Ja i Tomek. On był synem przedszkolanki. Nawet łapaliśmy razem chomika, kiedy uciekł za szafę i dał mi czekoladkę(Tomek, nie chomik). No i nie zapomnijmy o tym leżakowaniu – pani zawsze krzyczała. Najpierw, bo nie potrafiliśmy zasnąć, a potem, bo nie chcieliśmy wstać.
Tomek był synem tej przedszkolanki, która miała naszą grupę. Myślałam, że dzięki tej znajomości będę miała przywileje. Miałam. Myślałam, że nie będę musiała jeść tej wstrętnej owocowej zupy. Niestety - jego mama nalewała mi jej więcej, „bo ja i Tomuś tak się lubimy”, a Tomuś lubił zupę owocową! Więc jednak się czegoś nauczyłam. Jak już masz zamiar wykorzystać faceta, to niech chociaż ma podobne zainteresowania… i lubi te same zupy, koniecznie!

Wiecie, co jest tu dziwne? Tomek był blondynem ściętym na grzybka i miał niebieskie oczy. Cholera… może to coś znaczy? Ale szczerze mówiąc – dotąd nie znoszę blondynów o niebieskich oczkach. A mam takiego. I go kocham!

(Czy ktoś mi wyjaśni, o co chodzi z tymi blondynami?! To jakaś paranoja jest, ale prawda szczera… hehe…)