Podium

UżytkownikPoints
tess135
susie960
Adnaja55
Gotka50
Capricornus40
Irlay20
Serenicus20
Gotan20
Lorelay20
darth ithilnar20


W pokoju zapadła cisza. Hania przestała łkać, miejsce łez zajęła czkawka. Wpatrywała się tępo w pana Czajkowskiego. Na jej usprawiedliwienie należy dodać, że bliźniacy również mieli głupie miny.
- Co powiedziałeś wujku…? – zapytał z niedowierzaniem Tobiasz. Prezentował się dość dziwnie w czarnym garniturze i białych skokach na nogach. Siedział na fotelu i nie spuszczał oczu z wuja.
- Wiem, że może was to szokować moi drodzy, ale…
- Do kurwy nędzy! – wrzasnęła Julia, wreszcie odzyskując głos. – Powiedziałeś mi właśnie, że moi zmarli rodzice zostawili mi w spadku burdel?!
Mecenas Czajkowski spojrzał na nią z dezaprobatą.
- To raczej ekskluzywna agencja towarzyska… Ma dobrą reputację… jest dochodowa. Rodzice chcieli, żebym wam to wyjaśnił i pomógł w dalszym jej prowadzeniu.
- Boże… - jęknęła Hania patrząc po kolei na każdego członka rodziny.
- Jak to wyjaśnił? Gdyby nie znajomi i cywilizacja, to do końca życia byłabym pewna, że przyniósł mnie bocian, albo znalazł jakiś rolnik na polu z kapustą! Rodzice i seks…? - Julia nie mogła się opanować.
- No wiesz, Julka, jakoś nas musieli zrobić – mruknął Tobiasz. Nie wierzył jeszcze w to, co się dzieje.
- Widzę, że i tak się z wami na tę chwilę nie dogadam. Jesteście najwyraźniej w zbyt wielkim szoku, więc na dziś zostawiam wam teczkę ze zdjęciami agencji i krótkim opisem. Mam nadzieję, że jutro będziemy w stanie wszystko omówić.
Mecenas podniósł się, położył na stoliku czarną teczkę z numerem 223443, i zaczął się szykować do wyjścia. Nikt nie był wstanie o nic zapytać. Patrzyli, jak przyjaciel ich rodziców opuszcza salon, po chwili dało się słyszeć otwieranie i zamykanie drzwi wyjściowych i chrzęst żwiru pod oponami jego odjeżdżającego mercedesa.
- Co teraz? – szepnęła Hania. Bliźniacy spojrzeli jednocześnie w jej stronę. No właśnie. Co teraz?