Podium

UżytkownikPoints
tess135
susie960
Adnaja55
Gotka50
Capricornus40
Irlay20
Serenicus20
Gotan20
Lorelay20
darth ithilnar20


Piosenka "My" wypełniła wnętrze przestronnego pokoju z białymi ścianami i idealnie dobranymi meblami w stylu minimalistycznym. Przetarłam zmęczone oczy, westchnęłam i sięgnęłam po telefon. Wyłączyłam budzik i relaksowałam się przez kilka minut, póki trzeźwy głos w mojej głowie nie zauważył, że jeśli w tej chwili nie zwlekę się z łóżka, nie zdążę nałożyć sobie makijażu.

Ziewając, zrzuciłam nogi na miękki dywan i wsunęłam stopy w różowe papcie z białymi pomponikami. Rozejrzałam się sennie po pokoju, rzuciłam wzrokiem za okno (biało od śniegu) i ruszyłam w kierunku drzwi mojej łazienki, idealnie wtapiających się w ścianę.

W lustrze zobaczyłam siedemnastoletnią dziewczynę z lekko podkrążonymi oczami. Czarne włosy spływały w miękkich falach na ramiona, ciemnoniebieskie oczy odznaczały się na tle bladej cery. Różowe usta wygięły się w podkówkę, po czym ułożyły w idealnym uśmiechu numer sześć. Przemyłam twarz wodą i obejrzałam się jeszcze raz - wyglądałam nieco lepiej, choć trudno było usunąć ślady zbyt krótkiego snu.

Moje poranne zabiegi nie ograniczały się do prozaicznych czynności, o które mogłabym posądzić najgorzej prezentujące się dziewczyny. By dobrze wyglądać, codziennie rano myłam włosy, starannie suszyłam je i prostowałam. Poza tym używałam specjalnych toników i preparatów, które oczyszczały moją twarz z nieprzyjaznych niedoskonałości. Makijaż był rzeczą oczywistą - pomijając fakt, że nałożenie go stanowiło długą i dość nużącą ceremonię.

Tego ranka wyszłam z domu za późno. Myśl o ewentualnym spóźnieniu była odpychana przez moją wygórowaną ambicję, z drugiej strony - nie mogłam sobie pozwolić na kompromitujący sprint w moich kozakach na dziesięciocentrymetrowym obcasie. Wchodząc do szkoły, przez przypadek zaatakowałam łokcię jedną z pierwszoklasistek; byłam już na tyle rozkojarzona, że nie zauważałam, co działo się dookoła.

- Och... Sorry - wybąkałam, nie starając się nawet pomóc jej w zbieraniu książek, które przypadkowo upadły na posadzkę. Mimo to, zatrzymałam się chwilę na schodach, próbując sobie przypomnieć, kim jest ta dziewczyna; niestety, nie udało mi się wygrzebać z pamięci jej nazwiska.

"Człowiek cień", pomyślałam przelotnie, z wdziękiem wędrując do klasy. Nie odwzajemniałam łakomych spojrzeń chłopców, którzy na mnie patrzyli; większość z nich należała do plebsu, była niewarta uwagi i w ogóle mocno mnie irytowała.

 

Lorelay
trochę mikry ten opis pokoju

trochę mikry ten opis pokoju-sugeruję jednak jego poszerzenie

(nie wiem, ale nie kopiuje mi zdań z tekstu - więc nie będę ich przepisywać)-krótko:zdanie o oczach i obcasach do poprawy

ksiązki też nie przypadkiem się rozsypały, przecież ich właścicielka została popchnięta\

ale i tak ciekawy początek :)